Kot syczy – co to oznacza?

2020-01-29
Kot syczy – co to oznacza?

Syczący kot to widok całkowicie normalny. Podejrzewam, że większość z Was się z nim spotkała, choć może nie wszyscy wiecie, dlaczego kot syczy. Czy jest to przejaw agresji (co pierwsze zapewne przychodzi Wam do głowy)? A może chodzi zupełnie o co innego? Odpowiedzi na te pytania powinniśmy szukać, analizując sytuacje, w których nasi pupile wydają ten nieprzyjemny dla naszego ucha dźwięk. A poznawszy je, będziemy wiedzieli, jak zachować się, gdy kot syczy na nas lub na inne zwierzęta.

Syczący kot, czyli słów kilka o kocim języku  

Koty – wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu – prowadzą całkiem rozbudowane życie towarzyskie. Wypracowały więc złożony system porozumiewania się, którego używają w kontaktach interpersonalnych, i to zarówno ze swoimi pobratymcami, jak i z przedstawicielami innych gatunków, w tym z ludźmi.

Koci język jest o wiele bardziej skomplikowany, niż może się nam wydawać. Tworzy go przede wszystkim mowa ciała, ale ogromną rolę w komunikowaniu się spełniają u naszych zwierzaków także zapachy. Język kotów to również liczne i bardzo zróżnicowane dźwięki. Porozumiewając się ze sobą i z nami, futrzaki w różnych tonacjach miauczą, warczą, mruczą, prychają i oczywiście... syczą.

Syczenie kota jest więc niczym innym, jak jednym z elementów złożonego systemu porozumiewania się. Jeśli poznamy znaczenie tego dźwięku (i wszystkich innych), będziemy mogli lepiej zrozumieć mruczącego podopiecznego.

Dlaczego kot syczy?

Wydawane przed koty dźwięki często są zewnętrznym przejawem przeżywanych przez zwierzę emocji. Mruczenie można oznaczać zadowolenie, miauczenie być wyrazem osamotnienia, a warczenie złości. A jakim emocjom towarzyszy syczenie? Dość łatwo to odkryć, jeśli przeanalizujemy sytuacje, w których kot syczy. Czy widzieliście, jak kot syczy na psa? Prawdopodobnie tak, gdyż jest to zachowanie częste u futrzaków, które spotykają nieznanego sobie przedstawiciela tego gatunku. Zwłaszcza w sytuacjach, w których kot zostaje „przyparty do muru” przez większego i silniejszego od niego szczekającego czworonoga. Wówczas syczenie kota może przechodzić parskanie i plucie.

Jak łatwo się domyślić, emocją, którą w takich sytuacjach nasz pupil odczuwa, jest strach przed większym i silniejszym czworonogiem. Wskazuje na to towarzysząca syczeniu mimika i postawa ciała. Kot kładzie uszy po sobie, ma szeroko rozwarte oczy, czasami przypada do ziemi lub wygina grzbiet, a jego mięśnie są wyraźnie napięte. Po zachowaniu zwierzaka możemy określić, jak bardzo się boi.

Syczenie kota jest więc objawem lęku. Zwierzak wydaje ten dźwięk, gdy odczuwa strach przed psem, rywalem swojego gatunku, innym zwierzęciem lub człowiekiem, a nawet przed bliżej nieokreślonym zagrożeniem.

Lękowi może jednak towarzyszyć wściekłość. Gdy to drugie uczucie zaczyna dominować, syczenie przeradza się w parskanie, a nawet w specyficznie brzmiący wrzask, po czym zwykle następuje atak na wroga. Koty często atakują ze strachu w sytuacjach, w których nie mają możliwości ucieczki. Niestety tak właśnie dzieje się, kiedy futrzak zamknięty jest w czterech ścianach mieszkania.  

Opiekunowi, który kocha swojego mruczącego pupila, trudno jest uwierzyć, że zwierzak może się go bać, a jednak tak się zdarza. Gdy kot syczy na właściciela, możemy być pewni, że się go boi. A pozbawiony możliwości ucieczki, zmuszony do stałego kontaktu z człowiekiem, który wzbudza w nim strach, futrzak może zacząć atakować swojego opiekuna.

Kot syczy, ponieważ chce wydawać się groźny

Syczenie kota nie tylko jest przejawem strachu. Tym, nieprzyjemny dźwiękiem futrzak chce również przestraszyć domniemanego lub faktycznego wroga. Dlatego syczeniu towarzyszą zwykle także inne sygnały grożenia, np. kładzenie uszu po sobie i szczerzenie kłów. Warto jednak zadać sobie pytanie, dlaczego akurat syczenie pełni taką funkcję, a nie jakiś inny dźwięk. Istnieje bardzo ciekawa teoria, która to tłumaczy. Jej zwolennikiem jest między innymi znany brytyjski zoolog Desmond Morris. Otóż omawiany tu dźwięk dlatego brzmi tak groźnie, gdyż przypomina syczenie węży! Kot syczy, ponieważ udaje tego gada, chcąc wydawać się o wiele groźniejszym, niż jest w rzeczywistości. Jest to rodzaj zachowania ochronnego, zwanego mimetyzmem.  

Naśladowanie zachowania niebezpiecznych gatunków zwierząt, a nawet upodabnianie się do nich fizycznie, nie jest niczym niezwykłym w świecie zwierząt. W ten sposób gatunki bronią się przed wrogami. Koty same są co prawda drapieżcami, ale mając niewielkie rozmiary ciała, narażone są na ataki licznych innych mięsożerców.

Udawanie węża jest dość skutecznym sposobem na odstraszenie wrogów. Jadowici przedstawiciele tych gadów należą bowiem do najbardziej niebezpiecznych istot na Ziemi. Toteż wiele gatunków odczuwa wrodzony lęk przed wężami i unika kontaktu z nimi. Koty również się ich boją.


Wspomniany przeze mnie wcześniej Desmond Morris twierdzi ponadto, że koty upodabniają się do węży nie tylko syczeniem. Pierwotne ubarwienie futra naszych pupili, jakim cechują się ich dzicy przodkowie, również ma taki cel. Kot o umaszczeniu zwanym tabby, leżąc zwinięty na ziemi, ma z daleka do złudzenia przypominać jadowitego gada.

Syczenie kota – co z tym zrobić?

Syczenie kota jest całkowicie naturalnym, normalnym, wrodzonym zachowaniem. Problemem staje się jedynie wówczas, gdy kot syczy na właściciela, ewentualnie na innych zwierzęcych członków rodziny. Nie powinniśmy jednak w żaden sposób próbować powstrzymywać futrzaka, krzyczeć czy karać go za takie zachowanie. Musimy bowiem pamiętać, że prawdziwym problemem nie jest syczenie, a lęk, którego ten dźwięk jest objawem.  

Naszym zadaniem będzie więc odnalezienie źródła kociego strachu i usunięcie przyczyny lub przekonanie kota, że jego lęk jest nieuzasadniony. Wówczas futrzak przestanie się bać, a gdy to nastąpi, nie będzie syczeć. Nie zawsze jest to proste do zrealizowana, ale zawsze trzeba próbować, dostosowując działania do konkretnej sytuacji.
Wyobraźmy siebie np., że kot syczy na inne zwierzę w naszym domu. Pierwszą rzeczą, którą musimy wziąć pod uwagę, jest to, czy zwierzak ten dopiero pojawił się pod naszym dachem, czy też od dawna żył z kotem, a konflikt zaczął się dopiero teraz.

Czymś całkowicie normalnym jest to, że kot boi się nieznanego sobie zwierzęcia. Największym, potencjalnym zagrożeniem dla futrzaka jest inny przedstawiciel jego gatunku lub pies. Również dobrze jednak strach u naszego mruczącego pupila może wzbudzać... duża papuga lub królik, jeśli nigdy wcześniej nie spotkał się z takim stworzeniem, żyjąc od urodzenia w izolacji od świata.  

W przypadku większości nowych zwierzęcych członków rodziny, kot szybko przekonuje się, że nie stanowią one dla niego zagrożenia. Musimy tylko umożliwić mruczącemu pupilowi zapoznanie się z nowych towarzyszem, choćby przez pręty klatki.

Nieco dłużej może trwać zaprzyjaźnianie się kota z psem. Zwłaszcza jeśli szczekający czworonóg jest dorosły i dużo większy od naszego futrzaka. Łatwiej kotom przekonać się do szczeniaków, gdyż maluchy są z natury ufne i przyjaźnie nastawiano do otoczenia i innych zwierząt.
Najwięcej problemów mamy przy wprowadzaniu do domu nowego kota. W tym bowiem przypadku do głosu dochodzi jeszcze rywalizacja wewnątrzgatunkowa. Pamiętajmy, że koty są zwierzętami terytorialnymi, więc nowy futrzak z dużym prawdopodobieństwem zostanie uznany przez rezydenta za rywala, który pragnie zawładnąć jego rewirem.  



Oczywiście może się również zdarzyć tak, że żyjące do tej pory ze sobą w zgodzie zwierzęta, z jakichś powodów popadną w konflikt. Naszym zadaniem będzie wówczas odnalezienie przyczyny sporu i załagodzenie go przy użyciu odpowiedniej terapii behawioralnej.

Z najgorszą sytuacją mamy do czynienia, gdy kot syczy na właściciela. Oznacza to bowiem, iż jego zaufanie do opiekuna zostało podważone, co nigdy nie powinno się zdarzyć. Przyczyny takiego stanu mogą być naprawdę różne, ale niemal zawsze winę ponosi człowiek swoim zachowaniem, choć nie można wykluczyć innych źródeł problemów, np. medycznych. Nie zawsze da się zidentyfikować przyczynę, ale w większości przypadków można przywrócić właściwe relacje między człowiekiem i kotem.

I jeszcze jedno – nierzadko zdarza się, że kot syczy na przyniesionego do domu noworodka. Teraz już wiecie, dlaczego – po prostu się go boi, gdyż nigdy nie widział takiego stworzenia. Pozwólmy mruczącemu pupilowi zapoznać się z dzieckiem, a wszystko będzie dobrze.

Kot syczy, czyli nie taki diabeł straszny, jak go malują

Jak widzicie, syczenie kota nie jest aż tak wielkim problemem, jak się może wydawać. Tak naprawdę interweniować powinniśmy jedynie wtedy, gdy zachowanie to sygnalizować nam może poważne kłopoty behawioralne oraz zaburzenie relacji między nami, a naszym mruczącym podopiecznym lub nim, a resztą zwierzęcych domowników. Takich sytuacji nie wolno lekceważyć, ze względu na ich negatywne konsekwencje. Na szczęście dość łatwo rozwiązać problem – jeśli sami nie potrafimy tego zrobić, warto poprosić o pomoc kociego behawiorystę.
zdjęcie

Jacek P. Narożniak

Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania zoolog. Autor setek artykułów o różnych domowych pupilach, prowadzi poczytnego bloga wszystkookotach.pl. Felinolog, koci behawiorysta oraz wieloletni hodowca kotów rosyjskich niebieskich.

Pokaż więcej wpisów z Styczeń 2020
Podziel się swoim komentarzem z innymi
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel